Telefon komórkowy, czyli dobrowolne chodzenie na smyczy | Multimedia

Telefon komórkowy, czyli dobrowolne chodzenie na smyczy

Gdy nasze dzieci kiedyś wyjeżdżały na wakacje, zaglądaliśmy codziennie do skrzynki na listy, czy aby nie ma jakiejś kartki z informacją, że jest fajnie i kochani rodzice przyślijcie trochę pieniędzy. Na to, że dziecko zadzwoni, raczej nie należało liczyć, bo z reguły dostępny telefon był na odległej poczcie, a komu by się chciało rezygnować z atrakcyjnych zabaw na rzecz rozmowy z mamą. Gdy telefony komórkowe stały się ogólnie dostępne, nikt nie zagląda do skrzynki, gdy dziecko wyjeżdża, bo jest z nim kontakt nawet kilkanaście razy dziennie. Mało tego, możemy zostać zasypani zdjęciami z wycieczki, z opalania, z pływania, czyli na bieżąco wiemy, co nasze dzieci robią, czy nie schudły za bardzo itd. Nawet sobie nie zdajemy sprawy, jak bardzo uzależniliśmy się od telefonów komórkowych. Żaden inny elektroniczny gadżet nie towarzyszył nam w codziennym życiu tak bardzo jak telefon. Gdy przez przypadek zostawimy komórkę w domu, czujemy się nieswojo, czegoś nam brakuje. Już samo to świadczy, jak bardzo nasze życie zostało zawładnięte przez elektronikę.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Witam Cię na moim blogu, mam na imię Patrycja i stworzyłam go, aby podzielić się z Wami, czytelnikami tym co kocham. Techniką zaczęłam się interesować na studiach, gdzie byłam zmuszona reperować samej różnego rodzaju rzeczy. Gdy raz spróbujecie - już nigdy się nie oderwiecie!